Bully: Scholarship Edition – recenzja

June 19, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: B, Gry akcji, Nintendo, PC, PS2, Wii, X360

bully-scholarship-edition-screenshot-2.jpgDo klonów GTA dorzuca się coraz więcej i więcej, a jego twórcy dla odmiany obcięli kluczowe elementy, oddali niesamowity szkolny klimat i stworzyli piekielnie grywalne dzieło. Recenzja Bully: Scholarship Edition!

Jim­my Hop­kins mo­że nie jest anioł­kiem, ale w po­rów­na­niu do nie­któ­rych de­ge­ne­ra­tów z Bul­l­worth sta­no­wi wzór do na­śla­do­wa­nia. To mło­dy roz­ra­bia­ka, któ­ry ma fart znaj­do­wać się zwy­kle w nie­od­po­wied­nim miej­scu o nie­od­po­wied­nim cza­sie. Nie gnoi ni­ko­go, je­że­li nie mu­si, a przy odro­bi­nie mo­ty­wa­cji po­mo­że na­wet naj­więk­szym szkol­nym lesz­czom.

bully-scholarship-edition-screenshot-10.jpgFa­ni GTA po­czu­ją się jak w do­mu, choć nie wszyst­ko jest jak w gang­ster­skim be­st­sel­le­rze. Bro­ni pal­nej rzecz ja­sna nie ma, a obec­ny ze­staw nie wy­kra­cza po­za sprzęt bra­ny na ustaw­ki (ki­je ba­se­bal­lo­we, ce­gły, po­kry­wy ko­szy na śmie­ci) i słu­żą­cy do ro­bie­nia psi­ku­sów (śmier­dzą­ce bom­by, pe­tar­dy, szkla­ne kul­ki, pro­ca). Rzą­dzi sta­re do­bre pra­nie po mor­dzie, choć ni­ko­go nie da się za­tłuc na amen – gdy pa­sek ży­cia osią­ga ze­ro, de­li­kwent pa­da na gle­bę, po czym wsta­je i ucie­ka w po­pło­chu. Moż­na go do­dat­ko­wo upo­ko­rzyć spe­cjal­nym fi­ni­she­rem.

Cio­sy to po­łą­cze­nie chu­li­gań­skich chwy­tów z wre­stlin­giem. Daje się wbiec w grup­kę ta­ra­nem, zła­pać jed­ne­go knu­ra za fra­ki, sprze­dać mu ko­lan­ko, póź­niej wy­je­chać z baś­ki, a na ko­niec usiąść na le­żą­cym, trzy­mać go za łeb i tłuc po py­sku. Po­kry­wę śmie­cio­we­go ku­bła po­lu­bi każ­dy – słu­ży ja­ko tar­cza przed ata­ka­mi dy­stan­so­wy­mi, jest cał­kiem moc­nym ar­gu­men­tem si­ło­wym, no i można rzu­cać nią jak Cap­ta­in Ame­ri­ca swo­ją tar­czą. Od­lot.
bully-scholarship-edition-screenshot-14.jpg
Fur też kro­ić się nie da, bo bo­ha­ter to chu­li­gan, a nie prze­stęp­ca. Po kam­pu­sie i po­bli­skim mia­stecz­ku po­ru­sza­my się na pie­cho­tę al­bo pro­sty­mi we­hi­ku­ła­mi, na któ­re nie trze­ba mieć praw­ka. Mie­ści­na jest ma­ła, a do­dat­ko­wo te­ren zo­stał su­to na­dzia­ny skró­ta­mi, że­by za­wsze zdą­żyć do­biec na lek­cje.

PLAN ZA­JĘĆ
Mia­sto moc­no na­pa­ko­wa­no atrak­cja­mi, więc nie jest nud­no. Oprócz za­jęć, pro­stych mi­ni­gier od­blo­ko­wu­ją­cych naj­czę­ściej no­we ciu­chy, mo­że­my ro­bić jesz­cze mi­sje po­bocz­ne, któ­re też da­ją do­stęp do no­wych szma­tek – kil­ka go­dzin przy grze i Jim­my ma bar­dziej na­bi­tą sza­fę niż nie­jed­na fil­mo­wa gwiaz­da. Są tak­że pro­ste przy­słu­gi dla bully-scholarship-edition-screenshot-5.jpgszkol­nych dzie­cia­ków, misje poboczne: a to trze­ba coś ko­muś do­star­czyć, a to od­pro­wa­dzić za rącz­kę ład­ną dziew­czy­nę do aka­de­mi­ka, obi­ja­jąc po dro­dze mi­chy za­cze­pia­ją­cym ją gbu­rom. Za­da­nia głów­ne­go wąt­ku są fa­cho­we i moc­no wbi­te w szkol­ny kli­mat.

Ochra­nia­my ner­dów przed osił­ka­mi, na zle­ce­nie mści­my się na naj­więk­szych cwa­nia­kach al­bo uprzy­krza­my ży­cie szkol­nej dru­ży­nie fo­ot­bal­lo­wej, strze­la­jąc za­wod­ni­kom w ka­ski z pro­cy (z bie­giem gry sta­je się ona tech­no­lo­gicz­nym cu­deń­kiem z niesłabą lu­ne­tą snaj­per­ską).

Dba­łość o sze­gó­ły to znak fir­mo­wy Rock­sta­ra – tworząc szko­lny świat, osią­gnę­li no­wy po­ziom. Osił­ki za­cze­pia­ją słab­szych pry­mu­sów, ucznio­wie bie­ga­ją po ko­ry­ta­rzach, wszę­dzie jest tłocz­no i gwar­no, a po­śród te­go cha­osu krą­żą pre­fek­ci strze­gą­cy spo­ko­ju. Je­że­li ktoś w za­się­gu ich wzro­ku ła­mie szkol­ny ko­deks, jest spro­wa­dza­ny do par­te­ru re­pry­men­dą al­bo od­pro­wa­dza­ny za ucho do ga­bi­ne­tu dy­rek­to­ra. Mi­lut­ko.

bully-scholarship-edition-screenshot-6.jpgKon­wer­sja na pe­ce­ta mo­gła­by być znacz­nie lep­sza. Mysz­ka cho­dzi ospa­le i do­dat­ko­wo gra lu­bi się cza­sem wy­krza­czyć przy wczy­ty­wa­niu wnętrz bu­dyn­ków. Tak, to sta­ry engine, ten, na któ­rym hu­la­ło San An­dre­as. Za to do­czy­ty­wa­nie zwy­kle trwa tak krót­ko, że ekran ła­do­wa­nia na­wet nie zdą­ży się po­ja­wić. Gra­fi­ka Bully: Scholarship Edition pa­mię­ta jesz­cze In­dian na ame­ry­kań­skich rów­ninach – ro­bio­no co się da­ło, że­by ją pod­bić ta­nim kosz­tem, ale i tak kwa­dra­to­we pa­lu­chy po­sta­ci stra­szą. Te­go nie za­ma­sku­je ża­den filtr. Ale co z tego? Gra Bully: Scholarship Edition jest prze­przy­jem­na, choć wygląda pa­skud­nie jak szkol­na ku­char­ka.

Bully: Scholarship Edition – podsumowanie:
+ spójna, ciekawa fabuła
+ swojska, a przy tym świeża
+ rozbudowana rozgrywka
- grafika ze średniowiecza gier

OCENA: 8/10

Recenzja Bully: Scholarship Edition pochodzi z magazynu PLAY PC 12/2008. Autor: Tadeusz Zieliński

bully-scholarship-edition-screenshot-16.jpg

Picture 1 of 16

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Advertisement

Wypowiedz się na temat gry!

Napisz, co sądzisz o tej grze lub o naszej recenzji.
Aha, jeśli chcesz mieć avatar, zdobądź go na tej stronie!