Anno 1404 – recenzja
Najnowsze Anno jest nieprawdopodobnie nasycone nowymi pomysłami i możliwościami. Sam Krzysztof Kolumb zostałby w domu, gdyby tylko dowiedział się, ile można zdziałać myszką i klawiaturą. Recenzja Anno 1404!
Akcja Anno 1404: początek XV wieku, czyli skromne początki renesansu i wypraw morskich do krain pachnących egzotyką. Główne zadania to cały czas stawianie kolejnych budynków i zasuwanie stateczkiem po mapie, w tej grze nie ma nawet minuty zbędnego spokoju. Kolonialny mikroświat tętni życiem. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Asterix na Olimpiadzie – recenzja
Jak na razie ta gra wygrywa w tegorocznym zestawieniu tytułów, które warto ukraść młodszemu rodzeństwu. Powód? Jest pozytywna i niegłupia. Recenzja Asterix na Olimpiadzie!
Inne gry nabijają się z platformówek na licencji, ale z tej nie odważą się żartować. Ma pokręcone zagadki, niezłe walki, konkretne mini-gierki i zachęcający do szaleństw we dwójkę tryb kooperacji. I jest śmieszna. Niestety, w pełni docenią ją tylko częściowo niewidomi, bo tekstury są lipne, miejscówki pustawe, a graficy mieli ważniejsze sprawy na głowie niż praca, ale przynajmniej nie występuje tu Gťrard Depardieu. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
ZÅ‚oty Kompas – recenzja
Tak mógÅ‚by wyglÄ…dać film biograficzny o wczesnych latach MaÅ‚ysza. Setki podskoków, trening równowagi, a zamiast nart – biaÅ‚y niedźwiedź. Recenzja gry ZÅ‚oty Kompas !
Tytuł jest na filmowej licencji, więc fabuła z grubsza przypomina tę kinową. Postacie są też wzięte z filmu. Jedenastoletnia Lyra Belacqua (która w grze wygląda i zachowuje się jak niezbyt wyrośnięta sześciolatka) szuka przyjaciela porwanego przez organizację Gobblersów, towarzyszy jej duszek Pan (który wygląda jak skunks), a od czasu do czasu dołącza się biały niedźwiedź Iorek. Ten przynajmniej wygląda jak należy. To niestety jedyna udana rzecz w Złotym kompasie. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Juiced 2: Hot Import Nights – recenzja
Gdyby fajne pomysły z HIN nie tonęły w morzu miernoty byłaby konkurencja dla Need for Speedów. A tu cała para poszła w gwizdek. Oto recenzja Juiced 2: Hot Import Nights !
Juiced 2 był przez autorów przedstawiany jako mesjasz gier wyścigowych, który Undergroundy, Carbony i Pro Streety wciąga nosem. Rewolucyjne pomysły miały zagwarantować zupełnie nowatorską rozgrywkę, a na screenach prezentowała się słodka rozgrywka. Niestety, kiedy przyszło co do czego, okazuje się, że rewolucji nie ma, pomysły nie wypaliły, a oprawa jest słabiutka. THQ już teraz mówi, że kolejnych Juicedów nie będzie. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
FIFA 09 – recenzja
Jeśli ktoś przyzwyczai się do sterowania myszką, będzie zachwycony. Jeśli nie, i wróci do gry padem, powinien być zadowolony jeszcze bardziej. Recenzja Fify 09 !
Pierwsze minuty z nowym sterowaniem nie są łatwe w ogóle. Lewa ręka na WSAD-zie i spacji kieruje biegiem zawodnika i włącza sprint, a prawa ręka na myszce gania jak w strzelaninach po całym ekranie i wskazuje celownikiem piłkarzy, do których chce się podać i miejsca, w które chce się strzelić.
Ciężko się na początku połapać, pierwsze 10 minut jest kluczowe. Jeśli ktoś się nie zrazi, to 10-minutowa praktyka wystarczy, by odkryć jak fajne jest to doświadczenie. I jak zmienia koncepcję gier sportowych na pecetach. Zaczyna się też robić nowe zagrania: wypuszczenie piłkarza do przodu za pomocą rolki myszy, dokładne określanie siły i wysokości zagrań, kilka rodzajów podań, czy kapitalny zestaw trików, wykonywanych intuicyjnie, choć wolniej niż na klawiaturze: kiwamy się, trzymając rolkę myszy i rysując nią na ekranie określone wzory. Na przykład kółko czy zygzak. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Tomb Rider: Underworld – recenzja
Pani archeolog znowu w formie. Tym razem stawia głównie na odkrywanie uroków przyrody i robi to w stylu lepszym niż kiedykolwiek. Szkoda, że nie wszystko dopięto na ostatni guzik. Recenzja Tomb Rider: Underworld!
![]()
HitchÂcock byÅ‚Âby zaÂchwyÂcoÂny. Tomb Rider: Underworld zaÂczyÂna siÄ™ ujÄ™Âciem przedÂstaÂwiaÂjÄ…Âcym reÂzyÂdenÂcjÄ™ CroÂftów, na niej poÂjaÂwia siÄ™ meÂnu. WyÂbieÂram noÂwÄ… grÄ™ i w tym moÂmenÂcie zaÂmek eksÂploÂduÂje, rozÂsieÂwaÂjÄ…c pÅ‚oÂnÄ…Âce kaÂwaÅ‚Âki po caÂÅ‚ym ogroÂdzie. ChwiÂlÄ™ późÂniej doÂłąÂczam do LaÂry, któÂra próÂbuÂje wyjść z piwÂniÂcy (co w niej roÂbiÂÅ‚a, doÂwiem siÄ™ poÂtem). ÅšciaÂny siÄ™ waÂlÄ…, ogieÅ„ buÂcha ze wszystÂkich stron, a auÂtoÂrzy w tych okoÂliczÂnoÂÅ›ciach przyÂroÂdy uczÄ…… podÂstaw gry. Nad tym pÅ‚oÂnÄ…Âcym stoÂÅ‚em proÂszÄ™ skoÂczyć, pod pÅ‚oÂnÄ…ÂcÄ… belÂkÄ… kucÂnąć. NieÂzÅ‚e. NaprawdÄ™ niezÅ‚e. Nie ma jak zaÂcząć z huÂkiem. Przeczytaj recenzjÄ™ >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Madagaskar 2 – recenzja
Rzadki przypadek gry, która jest nie tylko przedłużeniem wspomnień po kinowym seansie, ale świetną zrecznościówką dla amatorów gatunku. Jest dziko! Oto recenzja gry Madagaskar 2!
![]()
Fabuła pokrywa się z tą filmową. Czterech przyjaciół wraz z pingwinami i lemurami kombinuje jak opuścić Madagaskar. Zwierzaki majstrują samolot, który szybko się psuje i wycieczka ląduje w samym sercu Afryki. Przypadek zamienia się w szereg ratunkowo-nostalgicznych plansz, gdzie próby naprawy aeroplanu mieszają się z odkrywaniem własnych korzeni i spotkaniami z ziomkami. Czyli jest totalnie śmiesznie! Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Shaun White Snowboarding – recenzja
Mimo że stok nie jest wygładzony, a część armatek śniegowych się zacięła, to i tak lepszego snowboardu nie ma . Oto recenzja Shaun White Snowboarding!
Wcielam się w snowboardera, który właśnie zaznajomił się z Shaunem. A ponieważ nieźle rokuję, to rudy zaprasza mnie do swojej ekipy i oddaje do dyspozycji cztery wielkie góry. Od tego momentu mogę właściwie robić co chcemy, bo gra ma całkowicie otwartą strukturę, a do tego od samego początku umiem już prawie wszystkie triki. Prawie, bo kilka z nich to takie specjalne sztuczki, które pozwalają na przykład przebijać się przez lód albo włączać coś w rodzaju turbo. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
WÅ‚adca PierÅ›cieni: Podbój – recenzja
Battlefront w Śródziemiu pokazuje, że to co sprawdza się w dobrej sieciowej strzelaninie, nie musi zagrać w mieszance machania mieczem, strzelania z łuku i zaklinania obszarówek. Recenzja Władca Pierścieni: Podbój!
Świat narzekał, ale ja nie przyjąłem z góry, że kolejna produkcja nawiązująca do Władcy Pierścieni musi być niewiele wartą wyciągaczką kasy. Nie wymagałem od niej prześcignięcia Battlefielda 2142 w urozmaiceniach rozgrywki.
Spodobał mi się sposób przełożenia tolkienowych bitew na obszerne, wielowarstwowe mapy. Dodatkowa singlowa kampania złych, w której Sauron zabija Froda z pierścieniem i przeprowadza kontratak, również mnie zaciekawiła, mimo że to nie pierwszy taki pomysł. W końcu jednak dały o sobie znać niedostatki mechaniki. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Spider-Man: Web Of Shadows – recenzja
Biegać, skakać, latać… i lać po mordzie. Tym zwykle zajmujÄ… siÄ™ superherosi, ale przeważnie majÄ… powód. Jednak nie tutaj. Chyba, że tym powodem jest agresja wywoÅ‚ana frustracjÄ… braku sensu życia. Recenzja Spider-Man: Web Of Shadows!
To najlepsza technicznie gra o pająkołaku. Porządna grafika, walka, nad którą wreszcie daje się zapanować, nowe ruchy bohatera, swobodna zmiana kostiumu na czarny. I miasto, po którym można szaleć na linkach i wypatrywać, gdzie się dzieje. Kłopot w tym, że dzieje się wszędzie to samo, a sposób rozwiązywania problemów jest zawsze taki sam: szybkie klikanie. Zabrakło pomysłu na spinającą wszystko ciekawą fabułę, może dlatego, że gra nie bazuje na żadnym z filmów ani na konkretnym cyklu komiksów. Efekt: absolutnie zerowa dramaturgia. Przeczytaj recenzję >>
