SBK 09 Superbike World Championship – recenzja
Już wiem: nigdy nie wsiądę na motocykl. Te bezkompromisowe wyścigi pokazały mi więcej sposobów na wywrotkę, niż śniło się filozofom. Recenzja SBK 09 Superbike World Championship!
Jak na grę o maszynach prujących 300 na godzinę, wizualia są tu zbyt mało dynamiczne. Czy pędzę po prostej czy turlam się po piasku, okolica mija majestatycznie niczym za oknem pociągu. Ale poza tym jest to ostry hardkor dla fanów ścigaczy, realistyczny do bólu obitego siedzenia. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Złoty Kompas – recenzja
Tak mógłby wyglądać film biograficzny o wczesnych latach Małysza. Setki podskoków, trening równowagi, a zamiast nart – biały niedźwiedź. Recenzja gry Złoty Kompas !
Tytuł jest na filmowej licencji, więc fabuła z grubsza przypomina tę kinową. Postacie są też wzięte z filmu. Jedenastoletnia Lyra Belacqua (która w grze wygląda i zachowuje się jak niezbyt wyrośnięta sześciolatka) szuka przyjaciela porwanego przez organizację Gobblersów, towarzyszy jej duszek Pan (który wygląda jak skunks), a od czasu do czasu dołącza się biały niedźwiedź Iorek. Ten przynajmniej wygląda jak należy. To niestety jedyna udana rzecz w Złotym kompasie. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Juiced 2: Hot Import Nights – recenzja
Gdyby fajne pomysły z HIN nie tonęły w morzu miernoty byłaby konkurencja dla Need for Speedów. A tu cała para poszła w gwizdek. Oto recenzja Juiced 2: Hot Import Nights !
Juiced 2 był przez autorów przedstawiany jako mesjasz gier wyścigowych, który Undergroundy, Carbony i Pro Streety wciąga nosem. Rewolucyjne pomysły miały zagwarantować zupełnie nowatorską rozgrywkę, a na screenach prezentowała się słodka rozgrywka. Niestety, kiedy przyszło co do czego, okazuje się, że rewolucji nie ma, pomysły nie wypaliły, a oprawa jest słabiutka. THQ już teraz mówi, że kolejnych Juicedów nie będzie. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
FIFA 09 – recenzja
Jeśli ktoś przyzwyczai się do sterowania myszką, będzie zachwycony. Jeśli nie, i wróci do gry padem, powinien być zadowolony jeszcze bardziej. Recenzja Fify 09 !
Pierwsze minuty z nowym sterowaniem nie są łatwe w ogóle. Lewa ręka na WSAD-zie i spacji kieruje biegiem zawodnika i włącza sprint, a prawa ręka na myszce gania jak w strzelaninach po całym ekranie i wskazuje celownikiem piłkarzy, do których chce się podać i miejsca, w które chce się strzelić.
Ciężko się na początku połapać, pierwsze 10 minut jest kluczowe. Jeśli ktoś się nie zrazi, to 10-minutowa praktyka wystarczy, by odkryć jak fajne jest to doświadczenie. I jak zmienia koncepcję gier sportowych na pecetach. Zaczyna się też robić nowe zagrania: wypuszczenie piłkarza do przodu za pomocą rolki myszy, dokładne określanie siły i wysokości zagrań, kilka rodzajów podań, czy kapitalny zestaw trików, wykonywanych intuicyjnie, choć wolniej niż na klawiaturze: kiwamy się, trzymając rolkę myszy i rysując nią na ekranie określone wzory. Na przykład kółko czy zygzak. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
God of War – recenzja wideo
June 6, 2009 Autor: ltyszko
Kategoria: Alfabetycznie, Bijatyki, G, Gry akcji, PS2, PSP, Zręcznościowe
Oto recenzja God of War, jednej z najlepszych połączeń bijatyki z grami akcji, jakie powstały. Gra opowiada historię Kratosa, dawniej spartańskiego wojownika, który jest teraz na usługach bogów. Chcą oni użyć go dla swoich celów.
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Shaun White Snowboarding – recenzja
Mimo że stok nie jest wygładzony, a część armatek śniegowych się zacięła, to i tak lepszego snowboardu nie ma . Oto recenzja Shaun White Snowboarding!
Wcielam się w snowboardera, który właśnie zaznajomił się z Shaunem. A ponieważ nieźle rokuję, to rudy zaprasza mnie do swojej ekipy i oddaje do dyspozycji cztery wielkie góry. Od tego momentu mogę właściwie robić co chcemy, bo gra ma całkowicie otwartą strukturę, a do tego od samego początku umiem już prawie wszystkie triki. Prawie, bo kilka z nich to takie specjalne sztuczki, które pozwalają na przykład przebijać się przez lód albo włączać coś w rodzaju turbo. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Spider-Man: Web Of Shadows – recenzja
Biegać, skakać, latać… i lać po mordzie. Tym zwykle zajmują się superherosi, ale przeważnie mają powód. Jednak nie tutaj. Chyba, że tym powodem jest agresja wywołana frustracją braku sensu życia. Recenzja Spider-Man: Web Of Shadows!
To najlepsza technicznie gra o pająkołaku. Porządna grafika, walka, nad którą wreszcie daje się zapanować, nowe ruchy bohatera, swobodna zmiana kostiumu na czarny. I miasto, po którym można szaleć na linkach i wypatrywać, gdzie się dzieje. Kłopot w tym, że dzieje się wszędzie to samo, a sposób rozwiązywania problemów jest zawsze taki sam: szybkie klikanie. Zabrakło pomysłu na spinającą wszystko ciekawą fabułę, może dlatego, że gra nie bazuje na żadnym z filmów ani na konkretnym cyklu komiksów. Efekt: absolutnie zerowa dramaturgia. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Need For Speed: Undercover – recenzja
Imponująca lista superbryk i emocjonujące pojedynki na autostradzie to niestety za mało, aby zrównoważyć taką liczbę błędów technicznych i niedociągnięć w rozgrywce. Nowego Need for Speeda wydano o pół roku za wcześnie. Recenzja Need For Speed: Undercover!
Jako tajniak, który ma infiltrować środowisko przemytników luksusowych aut, muszę najpierw wykazać się na ulicy w różnych imprezach – od tradycyjnych wyścigów okrężnych przez walkę z policją po emocjonujące pojedynki na autostradzie. Fabułę animują scenki z aktorami, w których główne skrzypce gra niejaka Chase Linh – oficer prowadząca i jedyna osoba znająca prawdziwą tożsamość bohatera. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Tom Clancy`s EndWar – recenzja
Od faktycznego przełomu grę dzieli kilka słabych punktów, ale i tak trudno o bardziej epickie przeżycie w strategiach. Dowodzenie głosem w starciach trzeciej wojny światowej daje więcej emocji niż bitwy w najlepszych rts-ach. Recenzja Tom Clancy`s EndWar!
Pecet zmienia się w centrum dowodzenia – to jest przefantastyczne i na kilka godzin wyłącza z rzeczywistości. Do takiej pełni szczęścia potrzeba zwykle kontroli dziesięciu tysięcy żołnierzy albo chociaż monumentalnego starcia w stylu Empire: Total War. Tu apogeum rozwałki to pięć oddziałów po kilka jednostek, ale to wystarcza. Tu nawet drobna bitwa to megawidowisko, w którym uczestniczy się z wypiekami na twarzy. Przeczytaj recenzję >>
Przeczytaj także recenzje podobnych gier:
Puzzle Quest: Galactrix – recenzja
Można widzieć w szachach starcie imperiów, można klikając na kolorowe kulki, udawać, że to kosmolot wali z lasera. W tym szaleństwie jest metoda. Oto recenzja Puzzle Quest: Galactrix!
Punkt wyjścia jest osłupiająco dziwaczny – jako młody pilot frachtowca latam po galaktyce, wykonując misje na zlecenie rywalizujących organizacji i rozwiązując problemy dzięki… grze w połącz trzy. Zna to każdy – na planszy pełnej kolorowych kulek zamieniam dwie miejscami w taki sposób, by zetknęły się co najmniej trzy kulki takiego samego koloru. Zetknięte znikają, na ich miejsce wpadają następne i cykl się powtarza. I tak dalej. Łącząc cztery, dostaję premię, a za pięć jest już dodatkowy ruch, zaś tworząc łańcuchy połączeń, odblokowuję mnożniki punktów. I tak dalej. Przeczytaj recenzję >>
