Age Of Conan 2009: Hyborian Adventures – recenzja

June 8, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: A, MMORPG, PC, RPG

Masa złożonych questów, rozległy świat i tony magicznych gadżetów. Do tego brutalny klimat, hektolitry krwi i… polskie gadki. Uniwersum króla Conana wygląda idealnie… tylko czemu dopiero osiem miesięcy po premierze? Recenzja – Age Of Conan 2009: Hyborian Adventures!

age-of-conan-2009-hyborian-adventures-screenshot-3.jpgŚwiat Hyborii wpuścił zgraję barbarzyńców już w maju zeszłego roku. Nowe mmo miało kosić klimatem i faktycznie było widać tonę pracy włożonej w projekt, ale były też denerwujące błędy, gra męczyła niestabilnością i momentami za bardzo przypominała betę. Poprawiono co się dało i doklejono do pudełka napis 2009. Można by się wkurzyć, że tyle przyszło czekać na doprowadzenie gry do porządku, ale z premierą ulepszonej wersji zbiegła się także z premierą pełnej wersji polskiej. Naprawdę niezłej polskiej wersji. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Battleforge – recenzja

May 18, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: B, Featured, PC, RPG, RTS, Strategie

Nowy rts w świecie trochę przesłodzonego, ale fajnego fantasy jest świeży, nietypowy i wciąga na długo wszystkich, którzy mają w sobie coś z kolekcjonera. Czyli każdego. A do tego jest przeznaczony głównie do zabaw grupowych. Nasza recenzja Battleforge!

Do gry łączącej strategię czasu rzeczywistego z karcianką doszyto niezłą historię. W skrócie: chodzi o gigantów. Śmiertelnicy mieli z nimi trochę problemów, a niektóre z tych problemów wymagały stoczenia wielkiej wojny i paru boskich interwencji. Gdy bogowie niespodziewanie odeszli, a słońce zaczęło przygasać, w chłodnych promieniach ginącej gwiazdy na świat przedostało się zło, z jakim ludzie nigdy jeszcze nie mieli do czynienia – Istoty Zmierzchu. Wyznawcy czterech odwiecznych sił – Natury, Cienia, Ognia i Mrozu zwarli szeregi, by stoczyć ostateczną walkę o przetrwanie. Wesoło.

To zabawa wielooosobowa. Battleforge korzysta z serwerów sieciowych i umożliwia tak rozgrywanie części scenariuszy w kooperacji jak i klasyczne pvp. Jako jeden ze Skylordów (ludzkich bohaterów obdarzonych nieśmiertelnością) prowadzę do boju armie, które przyzywam szeregiem zaklęć. Fajna jest otwarta mapa świata, na której mogę wybrać, dokąd pójść i z jakimi scenariuszami się zmierzyć. Łamie to liniowość i dodaje grze uroku.

Z KARTAMI NA WOJNĘ
Zasady może początkowo przerażają skomplikowaniem, ale po chwili wyrabiają się odpowiednie nawyki. W bitwach korzystam z zaklęć przedstawionych w postaci kart w czterech kolorach. Każda z nich ma określone działanie (przyzywanie jednostek, budynków, leczenie, zadawanie obrażeń i takie tam), zaś dwadzieścia kart składa się na talię. Można je zdobywać, wygrywając scenariusze, handlować nimi na aukcjach bądź wymieniać się z innymi, ewentualnie dokupić paczuszki po osiem sztuk. Obecność kart wprowadza do gry bardzo interesujący aspekt kolekcjonerski. A że w każdym z nas drzemie mały kolekcjoner, grywalność rośnie.

Sfera rts-owa Battleforge nie męczy: uproszczono kwestie budynków, zaś przewagę nad przeciwnikiem osiągam, zdobywając określone punkty na mapie, dające zasoby. Są zresztą tylko dwa: punkty mocy, które uzyskuję, stawiając nad złożami tak zwane studnie mocy oraz orby, które zdobywam, budując w wyznaczonych miejscach monumenty. Łatwiutkie do ogarnięcia, można skupić się na sieczce.

MOC ŚWIEŻOŚCI
Punkty mocy płyną z każdej studni i kumulują się, a wydaję je na rzucanie czarów. Budowanie monumentów pozwala rzucać coraz silniejsze zaklęcia i określa, jakiego koloru czary jestem wstanie rzucać, choć jest to też uzależnione od posiadanych orbów. Sporo tu fajnego kombinowania i satysfakcji z ułożenia dobrej talii i poprowadzenia Skylorda ku zwycięstwu.

Battleforge wygląda nieźle – niby mapie i modelom blisko do disneyowości piątych Heroesów, ale karty bywają przecudownie srogie. Tereny nie są wypełnione ultraszczegółowymi obiektami, ale efekty specjalne są fachowe, a latające malutkie potwory wesoło trzepoczą skrzydłami.
Znalazłem tu obszerny świat, kilka rozbudowanych kampanii fabularnych, otwartą społeczność graczy pomagających sobie, współzawodniczących, kolekcjonujących karty i testujących swe armie. Trochę męczy średnio wygodny interfejs, ale gra wciąga, jest dynamiczna i – przede wszystkim – orzeźwiająca jak sok z cytryny.

Recenzja Battleforge – Podsumowanie:
+ dynamiczna rozgrywka
+ kombinacje z układaniem talii
+ kolekcjonowanie pięknych kart
- niezbyt wygodny interfejs

OCENA: 8/10

Recenzja Battleforge pochodzi z magazynu PLAY PC 4/2009. Autor: Piotr Moskal

battleforge-screenshot-1.jpg

Picture 1 of 5

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Drakensang: The Dark Eye – recenzja

May 19, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: D, PC, RPG

Fajny, długi erpeg, z mocną linią fabularną z zachowawczą i ładną grafiką. Bez totalnego renesansu gatunku, ale pograć można. Oto recenzja Drakensang: The Dark Eye!

drakensang-the-dark-eye-screenshot-5.jpgAkcja Drakensang: The Dark Eye zaczyna się prawidłowo. Jest kilkanaście klas postaci, a bohater to nie obrońca ludzkości, tylko zwyczajny gość, który podróżuje do starego przyjaciela w jakiejś tam sprawie. Od początku widać baśniowy świat, milutkie dialogi, grupki osób, wśród których muszą być zleceniodawcy – jest, jak być powinno. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Fallout 3 – recenzja

June 19, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: F, PC, PS3, RPG, X360

Czarny humor, brutalne walki, ciekawa fabuła, duże możliwości i niezapomniany postapokaliptyczny klimat. Po zmieszaniu wyszedł… nie, nie fallout-3-screenshot-10.jpgświęty Graal, ale bardzo solidny erpeg. Recenzja Fallout 3!

Fallout 3 to gra fa­bu­lar­na peł­ną gę­bą, choć bez ak­cji jak w le­gen­dar­nej je­dyn­ce, gdy wyż­sza in­te­li­gen­cja zmie­nia­ła cał­ko­wi­cie wszyst­kie dia­lo­gi. Ale moż­li­wo­ści i tak jest ma­sa, a za­miast li­nio­wej hi­sto­rii, przez któ­rą moż­na się prze­bić na­pa­ko­wa­nym al­bo prze­mą­drza­łym go­ściem, do­sta­liśmy wy­peł­nio­ny wy­zwa­nia­mi po­sta­po­ka­lip­tycz­ny plac za­baw. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Fallout 3: Operation Anchorage – recenzja

June 8, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: F, PC, PS3, RPG, X360

Pierwszy minidodatek do Fallouta 3 da się przebiec w godzinkę, ale i tak jest fajnie. Zwłaszcza dla tych, którzy przygodę z postnuklearnym światem dopiero zaczynają. Recenzja Fallout 3: Operation Anchorage!

fallout-3-operation-anchorage-screenshot-3.jpgGdzieś, w środku pustkowi, odbieram sygnał radiowy i pędzę na pomoc Outcastom, którzy mają dość prozaiczny problem – nie mogą wejść do zbrojowni, którą znaleźli. Aby się to udało, należy ukończyć program ćwiczebny w symulatorze wirtualnej rzeczywistości i to za jego pomocą trafiam na Alaskę, gdzie wojsko USA leje się z nacierającymi Chińczykami. Globalna wojna atomowa to pieśń przyszłości, na razie trzeba walczyć konwencjonalnie. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Gothic 3: Zmierzch Bogów – recenzja

May 25, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: G, PC, RPG

gothic-3-zmierzch-bogow-screenshot-6.jpgZmierzch bogów? Raczej zmierch serii i skok na kasę. Efektem dwóch lat pracy jest gra, która przez masę bugów, skaczącą animację i ciągłe wysypki do systemu pozawia resztek godności to niegdyś wspaniałe universum. Recenzja Gothic 3: Zmierzch Bogów!

Zaczyna się nieźle. Po wydarzeniach z końca Gothika 3 w Myrtanie wyłaniają się cztery stronnictwa, z czego dwa chcą się tłuc, a pozostałe mają dość wojny i wojowników. A zwłaszcza Bezimiennego. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Mount & Blade – recenzja

June 19, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: Gry akcji, M, PC, RPG

mount-blade-screenshot-2.jpgSymulator rycerza wciąga jak wodospad i zalewa wiadrami miodu. Choć niestety wkurza też niedoróbkami. Oto recenzja Mount & Blade!

Po­mysł na te­go er­pe­ga jest ge­nial­nie pro­sty: to sy­mu­la­tor śre­dnio­wiecz­ne­go ry­ce­rza, w któ­rym two­rzy się i roz­wi­ja wła­sne­go bo­ha­te­ra. Świat jest cał­ko­wi­cie otwar­ty i tylko od wy­obraź­ni gra­cza za­le­ży, czy zo­sta­nie han­dla­rzem czy sze­fem na­jem­ni­ków. Ob­sta­wiam, że 99 pro­cent gra­czy wy­bie­rze tę dru­gą dro­gę. I słusz­nie, bo ży­cie wo­jow­ni­ka w Ca­la­drii jest nie­sa­mo­wi­te. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Rise Of The Argonauts – recenzja

June 9, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: PC, PS3, R, RPG, X360

Niezła grafika, fajny system walki i ciekawy rozwój postaci to mocne plusy, ale liczba wad zrzuca je na drugi plan. A i tak przyjemności zasmakuje tylko ktoś, kto przebrnie przez porażający nudą początek. Oto recenzja Rise Of The Argonauts!

rise-of-the-argonauts-screenshot-2.jpgSą gry, które mają średnie początki i takie, które mają słabe, a na samym dnie listy stoi tabliczka z napisem: Rise of Argonauts – sto metrów niżej. Przez pierwsze dwie godziny tułam się po wyspie, którą włada Jazon i przygotowuję do wyprawy. Buduje to podwaliny opowieści, ale, na bogów, gram po to, żeby walczyć antycznym herosem, a nie dlatego, aby budować przyjacielskie stosunki z Herkulesem (swoją drogą, całkiem swojski facet). Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Sacred 2: Fallen Angel – recenzja

June 18, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: Gry akcji, PC, PS3, RPG, S, X360

Pokłony w stronę Ascaronu za tak piękny i bogaty baśniowy świat. I kilka mocniejszych kopniaków oraz wyrazów za zepsucie zabawy zbyt sacred-2-fallen-angel-screenshot-10.jpglicznymi i denerwującymi bugami. Recenzja Sacred 2: Fallen Angel !

Po dłu­giej siecz­ce w pierw­szej czę­ści co­fa­my się 2000 lat, ­by zro­bić ją jesz­cze raz. Krót­ko po stwo­rze­niu An­ka­rii ten wie­lo­ra­so­wy świat cie­szył się har­mo­nią dzię­ki bo­skiej ener­gii T, ­pó­ki pil­nu­ją­ce go se­ra­fie nie prze­ka­za­ły kon­tro­li el­fom. Wy­bu­chła za­dy­ma i nie­któ­re ra­sy ob­ra­zi­ły się, od­gra­dza­jąc od in­nych. Bar­dziej za­wzię­ci po­zo­sta­li w ser­cu kon­ty­nen­tu, da­lej walcząc, a zwie­rza­ki rozpa­no­szy­ły się po po­la­nach, mu­tu­jąc od ener­gii T. Pa­ku­je­my się w tę uro­czą sy­tu­ację ja­ko je­den z sze­ściu bo­ha­te­rów po stro­nie tych do­brych al­bo złych. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

Stranger – recenzja

July 2, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: PC, RPG, RTS, S, Strategie

stranger-screenshot-6.jpgGrając w Strangera nie mogłem pozbyć się wrażenia, że autorzy w trakcie prac jedli tylko grzyby halucynogenne. Wyszło im z tego połączenie RTS-a z erpegiem. Bardzo, bardzo dziwne. Recenzja gry Stranger !

Przemierzam krainę porośniętą grzybkami wszystkich kolorów, oganiając się od pluskiew, wyłażących spomiędzy równie kolorowych co grzybki liści jakichś kwiatów. Mój bohater to czerwonoskóry drągal o twarzy ukrytej pod maską, otoczony przez gromadę dość obleśnych gremlinów. Kolo dzierży pokaźnych rozmiarów kuszę, z której dziurawi nadbiegające insekty. Z przeciwników wypadają różnokolorowe kryształy, za które w wioskach gremlinów mogę dokupować więcej gremlinów. Oprócz tego kryształy służą do napędzania czarów, ale nie bezpośrednio, tylko za sprawą specjalnego pola. Przeczytaj recenzję >>

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Strona 1 z 2
  • 1
  • 2
  • >