Fallout 3: Operation Anchorage – recenzja
Pierwszy minidodatek do Fallouta 3 da się przebiec w godzinkę, ale i tak jest fajnie. Zwłaszcza dla tych, którzy przygodę z postnuklearnym światem dopiero zaczynają. Recenzja Fallout 3: Operation Anchorage!
Gdzieś, w środku pustkowi, odbieram sygnał radiowy i pędzę na pomoc Outcastom, którzy mają dość prozaiczny problem – nie mogą wejść do zbrojowni, którą znaleźli. Aby się to udało, należy ukończyć program ćwiczebny w symulatorze wirtualnej rzeczywistości i to za jego pomocą trafiam na Alaskę, gdzie wojsko USA leje się z nacierającymi Chińczykami. Globalna wojna atomowa to pieśń przyszłości, na razie trzeba walczyć konwencjonalnie.
Łapię więc za karabin, pistolet i kilka mocniejszych zabawek i walczę z Chińczykami. Klasycznego klimatu Fallouta tu nie ma, za to jest to całkiem przyzwoity shooter z paroma dodatkowymi pomysłami, jak choćby ten z doborem drużyny albo dobieraniem zestawu broni, który przyda nam się w akcji. Truposzy przez całą rozgrywkę pada kilkadziesiąt i jest to stosowna liczba, bo gdyby dodatek był dłuższy, można by zapomnieć, że ta gra to jednak erpeg, a nie Call of Duty.
Polecamy: Poradnik do Fallout 3: Operation Anchorage
Po wyjściu z symulatora czeka jeszcze delikatnie zaskakujące zakończenie i tyle. Dla postaci, która osiągnęła 20 level nagrody za wykonanie zadań są raczej mało przydatne i tu widać, dla kogo Fallout 3: Operation Anchorage zostało przeznaczone – dla początkujących graczy. Na wirtualną Alaskę można się przenieść mniej więcej w trzeciej minucie, nastrzelać punktów doświadczenia tak do połowy siódmego levelu i po godzince wynurzyć się z siedziby Outcastów w power armorze, znakomitym hełmie i z pełnymi kieszeniami najnowocześniejszego sprzętu. Najlepszy jest generalski miecz, z którym można biegać praktycznie do końca gry, nawet jeśli nie ma się punktów wpakowanych w melee. Maniaków atakowania z zaskoczenia ucieszy dodatkowa zbroja znacząco podnosząca parametr skradania się.
Jeśli więc jesteście falloutowymi wyjadaczami, i tak w to zagracie, bo będziecie ciekawi. Ale jeśli w Fallouta 3 jeszcze nie graliście, powinniście zacząć od Anchorage i potem już na spokojnie ogarniać ten niesamowity świat, nie bojąc się, że zeżre was mrówka.
Recenzja Fallout 3: Operation Anchorage – Podsumowanie:
+ szybkość levelowania
+ a na koniec kapitalny sprzęt
- samo strzelanie w zasadzie
- tylko godzina grania
OCENA: 7/10
Recenzja Fallout 3: Operation Anchorage pochodzi z magazynu PLAY PC 3/2009. Autor: Jakub Kowalski


