Fallout 3 – recenzja

June 19, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: F, PC, PS3, RPG, X360

Czarny humor, brutalne walki, ciekawa fabuła, duże możliwości i niezapomniany postapokaliptyczny klimat. Po zmieszaniu wyszedł… nie, nie fallout-3-screenshot-10.jpgświęty Graal, ale bardzo solidny erpeg. Recenzja Fallout 3!

Fallout 3 to gra fa­bu­lar­na peł­ną gę­bą, choć bez ak­cji jak w le­gen­dar­nej je­dyn­ce, gdy wyż­sza in­te­li­gen­cja zmie­nia­ła cał­ko­wi­cie wszyst­kie dia­lo­gi. Ale moż­li­wo­ści i tak jest ma­sa, a za­miast li­nio­wej hi­sto­rii, przez któ­rą moż­na się prze­bić na­pa­ko­wa­nym al­bo prze­mą­drza­łym go­ściem, do­sta­liśmy wy­peł­nio­ny wy­zwa­nia­mi po­sta­po­ka­lip­tycz­ny plac za­baw.

Jest rok 2277, 200 lat po krót­kiej, ale in­ten­syw­nej woj­nie nu­kle­ar­nej, 30 lat po wy­da­rze­niach, któ­re mia­ły miej­sce w Fal­lo­ucie 2. Świat jest wiel­ki, sza­ry i brud­ny. Pustko­wia, mniej­sze mia­stecz­ka jak z Dzi­kie­go Za­cho­du, gdzie przy­gry­wa ban­jo, i za­wa­lo­ny bry­ła­mi be­to­nu Wa­szyng­ton stra­szą pust­ką. To zde­cy­do­wa­nie nie jest przyja­zne miej­sce.

NO­WO NA­RO­DZO­NY
Roz­czu­la­ją­cy po­czą­tek zwia­stu­je me­gaw­czuw­kę. Po ko­lei za­li­czam wła­sne przyj­ście na świat, mó­wie­nie pierw­szych słów, uciecz­kę z koj­ca, im­prez­kę na dzie­sią­te urodziny. Nie­źle. Wszyst­ko od­by­wa się w pod­ziem­nym bun­krze, z któ­re­go po­dob­no ni­gdy nikt nie wy­szedł i przy każ­dym z tych wy­da­rzeń to­wa­rzy­szy mi oj­ciec. Gdy w koń­cu ła­pię z nim kon­takt, zni­ka. A je­go wy­tro­pie­nie na­tych­miast sta­je się głów­nym qu­estem. Miks hi­sto­rii de­tek­ty­wi­stycz­nej z nie­ty­po­wym ki­nem dro­gi (cią­głe błądze­nie i stąpa­nie po śla­dach oj­ca) w ra­dio­ak­tyw­nej wer­sji to coś, co za­pa­da w pa­mię­ci.

fallout-3-screenshot-5.jpgRoz­wój po­sta­ci jest świet­ny, zbli­żo­ny do sta­rych Fal­lo­utów. Li­czą się si­ła, per­cep­cja, wy­trzy­ma­łość, cha­ry­zma, in­te­li­gen­cja, zręcz­ność i szczę­ście. Okre­śla­my je na po­cząt­ku i po­tem zmie­nia­my tro­chę po dro­dze. Do te­go do­cho­dzą zdolności, na przy­kład skra­da­nie, wal­ka wręcz, opa­no­wa­nie róż­nych ro­dza­jów bro­ni i od­blo­ko­wy­wa­ne stop­nio­we per­ki, czy­li do­dat­ko­we, przy­dat­ne i zabaw­ne umie­jęt­no­ści. Moż­na zo­stać wa­ria­tem bro­ni, moż­na mieć wła­sne­go anio­ła stró­ża (no­szą­ce­go Ma­gnum ka­li­ber 44), można po­lu­bić słoń­ce i do­sta­wać do­dat­ko­we punk­ty si­ły w świe­tle dzien­nym.

Nie jest tak, że za­wsze da się unik­nąć wal­ki, ale czę­sto moż­na pró­bo­wać. Al­bo gad­ką, pró­bu­jąc prze­ko­nać ko­goś do swo­ich ra­cji i tym sa­mym omi­nąć na przy­kład ca­łe­go nie­bez­piecz­ne­go qu­esta, al­bo kom­bi­nu­jąc pod­czas wy­praw. Da się ha­ko­wać kom­py, by ro­bo­ty za­ła­twi­ły spra­wę za nas al­bo na­wet nie ha­ko­wać, tyl­ko na przy­kład wy­łu­dzić ha­sło od la­si dzię­ki per­ko­wi La­dy­kil­ler, któ­ry da­je do­dat­ko­we opcje dia­lo­go­we podczas wy­mia­ny po­glą­dów z da­ma­mi. Moż­na chwi­lo­wo pod­krę­cić in­te­li­gen­cję dra­giem, by ogar­nąć ja­kieś kwe­stie na­uko­wo­-tech­nicz­ne… Moż­na wie­le.

fallout-3-screenshot-2.jpgJa aku­rat nie sta­ra­łem się bar­dzo uni­kać wal­ki, bo star­cia wcią­ga­ją i cie­szą. Co waż­ne, świat nie le­ve­lu­je wraz z po­sta­cią jak w Ob­li­vio­nie, więc we­so­łe po­my­ka­nie w po­szu­ki­wa­niu dra­ki koń­czy się róż­nie. Wro­gów jest ma­sa. Naj­pierw to ja­kieś zmutowane ro­ba­le w du­żych ilo­ściach – mrów­ki pa­da­ją jak mu­chy, a much jest jak mró­wek. Po­tem po­ja­wia­ją się cwa­ni ra­ide­rzy z irokezami, ghu­le i róż­ne ro­dza­je mu­tan­tów – od plu­ją­cych ja­dem peł­za­ją­cych po­czwar z ko­ści­sty­mi grze­bie­nia­mi przez złych zielo­nych ko­leż­ków po­stu­ry trzech go­ry­li po przy­po­mi­na­ją­cych sza­ta­na świ­rów.

Mik­su­ją­cy re­al­ti­me z tu­ra­mi sys­tem VATS da­je ma­sę ra­do­chy. Kla­wi­szem za­trzy­mu­ję czas i au­to­ma­tycz­nie lo­ku­ję się na najbliższym ce­lu, choć je­śli w po­bli­żu jest kil­ku wro­gów, ła­two prze­łą­czam się mię­dzy ni­mi. Obok pod­świe­tlo­nych czę­ści cia­ła wi­dzę procen­ty – to szan­se na to, że tra­fię z trzy­ma­nej obec­nie bro­ni. A więc od­le­głość, sprzęt i umie­jęt­ność ko­rzy­sta­nia z tej kon­kret­nej pu­kaw­ki ma­ją klu­czo­we znaczenie. Mo­gę ry­zy­ko­wać i wa­lić w gło­wę, gdzie szan­se tra­fie­nia są mniej­sze, ale scho­dzi wię­cej ener­gii. Al­bo kom­bi­no­wać. Więk­szość wro­gów ko­rzy­sta z bro­ni pal­nej, choć trze­ba być czuj­nym. Je­śli gość ma młot, war­to mu go od­strze­lić. Al­bo no­gę, gdy bie­gnie z nim w na­szym kie­run­ku.

fallout-3-screenshot-6.jpgMnie ten sys­tem nie znu­dził aż do koń­ca, przede wszyst­kim przez sza­le­nie efek­tow­ne, na mak­sa bru­tal­ne, to­tal­nie cho­re matriksowe uję­cia. Moż­na prze­śle­dzić ca­łą tra­sę ra­kiet­ki, zo­ba­czyć pę­ka­ją­ce czasz­ki, oko le­cą­ce w na­szą stro­nę, zamyślonych ghuli w dziwnych po­zach. We­so­ło.

Ze­staw pu­ka­wek i bro­ni do wal­ki w Fallout 3 bez­po­śred­niej im­po­nu­je. Kij do ba­se­bal­la, miecz, nóż, oło­wia­na rur­ka, de­ska, płoną­cy miecz wła­snej kon­struk­cji czy rę­ka­wi­ca zro­bio­na z rę­ki zmu­to­wa­ne­go ko­leż­ki, któ­ry, no, po­wiedz­my, że przez ostat­nie miesią­ce od­pu­ścił so­bie ma­ni­cu­re to tyl­ko początek.

Jest czym po­strze­lać. Do­sta­je­my kla­sy­ki plus pu­kaw­ki pla­zmowe, broń po­cho­dze­nia ko­smicz­ne­go, mio­tacz ognia oraz wy­rzut­nię na­py­la­ją­cą wszyst­kim, co­kol­wiek do niej wło­ży­my, z mi­sia­mi włącz­nie. War­to więc zbie­rać śmie­ci – słu­żą za amu­ni­cję. Ludz­kie szcząt­ki też. Ma­ka­brycz­ne? Tro­chę tak, ale ta­ki wła­śnie jest ten świat. I wszyst­kie­go tu za­wsze bra­ku­je. Trze­ba prze­szu­ki­wać cia­ła, han­dlo­wać, na­pra­wiać i przede wszyst­kim oszczę­dzać. Ale uważni poszukiwacze stuffu są nagradzani niezłym sprzętem.

JE­STEM, JA­KI JE­STEM
Za­bi­ja­nie nie za­wsze jest złe, bo wszyst­ko za­le­ży od punk­tu wi­dze­nia. Kar­ma okre­śla po­pu­lar­ność bo­ha­te­ra po­śród miesz­kań­ców po­szcze­gól­nych re­gio­nów, a nie­któ­rzy do­łą­cza­ją do na­szej ban­dy, tyl­ko je­śli wi­dzą, że jest od­po­wied­nio zła i zde­pra­wo­wa­na. Więk­szość wy­bo­rów zbli­ża lub od­da­la od okre­ślo­nych stron­nictw. Od pew­nego momen­tu tyl­ko nie­któ­rzy chcą się z na­mi za­da­wać.

fallout-3-screenshot-8.jpgBo­ha­te­rów nie­za­leż­nych moż­na po­lu­bić, a na­wet je­śli nie, to przy­naj­mniej nie spra­wia­ją wra­że­nia sza­blo­nów wy­rwa­nych z podręcz­ni­ka po­cząt­ku­ją­ce­go sce­na­rzy­sty. Spo­ty­ka­my sza­lo­ne­go na­ukow­ca, twór­cę an­dro­ida, któ­ry uwie­rzył, że jest czło­wie­kiem. Trafia­my na ślad ro­dzi­ny wam­pi­rów czy do sie­dzi­by Three Do­ga, na­wie­dzo­ne­go ra­diow­ca, któ­ry ma w so­bie coś z ka­zno­dziei (a z ra­cji wy­ko­ny­wa­ne­go za­wo­du mo­że­my słu­chać je­go gad­ki nie tyl­ko przy spo­tka­niach twa­rzą w twarz). Czy wresz­cie po­zna­je­my hi­sto­rię Owy­na Lyon­sa, ide­ali­sty z Brac­twa Sta­li, ry­ce­rza ery po­st­nu­kle­ar­nej, któ­ry osta­tecz­nie sprze­nie­wie­rzył się za­sa­dom Bractwa i zało­żył wła­sną jed­nost­kę.

W cza­sie wę­drów­ki w grze Fallout 3 tra­fia się spo­ro na­praw­dę moc­nych mo­men­tów, fa­bu­lar­nych twi­stów, przy któ­rych otwie­ra się usta al­bo ła­pie za gło­wę, i po­my­sło­wych qu­estów jak szu­ka­nie de­kla­ra­cji nie­pod­le­gło­ści USA czy zba­da­nie spra­wy bar­ma­na zom­bia­ka al­bo mu­tan­ta zro­śnię­te­go z drze­wem, któ­re­go lu­dzie… za­czy­na­ją czcić. No i ten hu­mor… Znaj­du­je­my list w skrzyn­ce z in­for­ma­cją, że ro­dzi­na zo­sta­ła przy­ję­ta do schro­nu, a po­tem od­wie­dza­my ich w dom­ku, gdzie wi­dok wtu­lo­nych w sie­bie szkie­le­tów wy­ja­śnia, że praw­do­po­dob­nie nie zdą­ży­li spraw­dzić pocz­ty.

Obejrzyjcie także gameplay z gry Fallout 3:

BEZ­TRO­SKO
Opra­wa w Fallout 3 cie­szy ra­czej su­ge­styw­nym pro­jek­tem świa­ta niż szcze­gó­ło­wo­ścią, a niektóre po­sta­cie wy­glą­da­ją go­rzej niż źle. Po­mi­ja­jąc już fakt, że w tym jakoby po­sta­po­ka­lip­tycz­nym świe­cie wszy­scy są za­do­wo­le­ni, czy­ści i wy­pro­sto­wa­ni, wy­glą­da­ją po pro­stu nie­na­tu­ral­nie. Ale VATS to mi­strzo­stwo świa­ta. Podobnie jak ścież­ka dźwię­ko­wa: bez­tro­skie ryt­my kwit­ną­cych lat 50. w po­nu­rych cza­sach po apo­ka­lip­sie sta­no­wią nie­sa­mo­wi­ty kon­trast. War­to wsiąk­nąć.

Fallout 3 – podsumowanie:
+ do­bry sce­na­riusz, en­pece z cha­rak­te­rem
+ brutalny, złożony system walki
+ postapokalipty-czny klimat
- główny wątek może znudzić

OCENA: 8/10

Recenzja Fallout 3 pochodzi z magazynu PLAY PC 12/2008. Autor: Bartek Kossakowski

fallout-3-screenshot-4.jpg

Picture 1 of 10

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Advertisement

Wypowiedz się na temat gry!

Napisz, co sądzisz o tej grze lub o naszej recenzji.
Aha, jeśli chcesz mieć avatar, zdobądź go na tej stronie!