Gothic 3: Zmierzch Bogów – recenzja
Zmierzch bogów? Raczej zmierch serii i skok na kasę. Efektem dwóch lat pracy jest gra, która przez masę bugów, skaczącą animację i ciągłe wysypki do systemu pozawia resztek godności to niegdyś wspaniałe universum. Recenzja Gothic 3: Zmierzch Bogów!
Zaczyna się nieźle. Po wydarzeniach z końca Gothika 3 w Myrtanie wyłaniają się cztery stronnictwa, z czego dwa chcą się tłuc, a pozostałe mają dość wojny i wojowników. A zwłaszcza Bezimiennego.
KRAINA NICOŚCI
W Gothic 3: Zmierzch Bogów bohater znów zaczyna od zera – niby ma 10 poziom, ale oprócz sprzętu utracił trzykrotnie już nabyte umiejętności. Płatnerstwo, myślistwo czy walkę dwuręcznym orężem poznaje po raz czwarty. Dobrze, że nie trzeba godzinami uczyć się podstaw, jak walka mieczem czy otwieranie zamków.
Zadań jest malutko, niektóre porażają słabością. Ojciec, który narzeka, że górnicy po pracy walczą, przeklinają i zachowują się niegodnie? Chyba pomyliłem gry. Lepsze jest poszukiwanie siedziby szalonego miłośnika ptactwa, ale to jedno z ledwie kilku zadań w pierwszych paru godzinach. A nie jedno z trzydziestu.
Z przeważającą większością mieszkańców nie można zamienić ani słowa, spytać o drogę, o wyciąganiu informacji nie wspominając. Większość zachowuje się zwyczajnie po chamsku. Typowe odpowiedzi w Gothic 3: Zmierzch Bogów to „zostaw mnie w spokoju!”, „czego chcesz!?” czy „na pewno masz coś lepszego do roboty”. Bardzo zachęcające.
Pustkami świecą też okolice miasta. Wchodząc do chaty czy zagadując ekipę przed jaskinią, nie ma co liczyć na questa. Główna możliwość interakcji to handel na zasadzie: ja sprzedaję wam nazbierane śmieci i błyskotki, a wy dajecie mi kasę, bo rzadko macie coś ciekawego na wymianę.
Na polu walki brak poważnych zmian. Klikając z uporem, zadaje się śmiertelny ciąg słabych ciosów. Mało finezji, zero emocji. Jedyna nowość jaką oferuje nam Gothic 3: Zmierzch Bogów to spore zwiększenie zużycia wytrzymałości przez ciosy. Kombo sieknięć trzeba przerwać, by pasek się podładował. Brzmi to minimalnie realistycznie, a wypada po prosu źle. Fajne jest za to przełączenie na fpp podczas strzelania z łuku czy kuszy.
OCEAN BŁĘDÓW
Liczba fps-ów spada z kilkudziesięciu w budynku do kilkunastu na zewnątrz i kilku po wyjściu z miasta. Przycięcia przy ładowaniu i wysypki do systemu dokładają swoje. Natrafiam na ludzi bez imion, ludzi niewidzialnych i latających, ludzi z przezroczystymi włosami i magiczne domki pojawiające się znikąd o 50 metrów ode mnie.
Błędy w questach są mniej zabawne. Podążająca za mną karawana kupców odpiera atak orków. Podczas walki jeden z handlarzy zahacza drugiego i zaczynają naparzać się nawzajem. Misję trzeba rozpocząć od nowa. Szczytem było pomyślne wykonanie kilku subquestów i brak opcji dialogowych czy jakiejkolwiek reakcji postaci finałowej.
Fatalnie skonstruowany dziennik nie został w ogóle poprawiony. Zamiast celu misji jest wklejony log z rozmowy ze zleceniodawcą. W Gothic 3: Zmierzch Bogów przeszkadzają toporne dialogi przypominające niskobudżetowy film. Świetna muzyka blednie przy tylu błędach i pozbawieniu serii tego, co było najlepsze.
Gothic 3: Zmierzch Bogów – recenzja – Podsumowanie:
+ pomiędzy bugami jest jakaś historia
- skandaliczne błędy
- pusty, zupełnie nieciekawy świat
- brak oczekiwanych przez fanów zmian
OCENA: 3/10
Recenzja Gothic 3: Zmierzch Bogów pochodzi z magazynu PLAY PC 1/2009. Autor: Barnaba Siegel


