Merchants Of Brooklyn – recenzja
Czy hulająca na tym samym silniku co Crysis gra, w której trzeba się wcielić w megatwardziela z bronią zamiast ręki może być słaba? No, niestety może… Recenzja Merchants Of Brooklyn!
Główny bohater w Merchants Of Brooklyn stracił rękę walcząc na arenie, ku uciesze ludzi żyjących w 3100 roku, ale w sumie sporo na tym zyskał – jedyny minus jest taki, że po prostu głupio wygląda. Ogromną zaletą jest to, że zastępcza ręka zmienia się w wiele rodzajów broni palnej – kolejne schematy przesyła zaprzyjaźniony doktorek.
Kolejną funkcją mechanicznej łapy jest ładowanie obiektów energią – te małe można swobodnie podnosić, a po napakowaniu ich mocą, trzeba rzucić, co daje efekt podobny do używania przedmiotu znanego w dzisiejszych czasach jako granaty. Można walczyć też wręcz, ale ciosy są trzy (lewy, prawy i prawy dopalony), więc… No, litości. Trzy ciosy?
Przeciwnicy rozwaleni z przytupem, to znaczy z jakiejś mocno rozrywkowej broni, rozpadają się na kilka kawałków, które można podnosić i po naładowaniu używać jako wspomniane granaty. Nie jest to żadna makabra, bo grafika to przyjemny, nieco groteskowy cel-shading.
Z takiej na przykład oderwanej nogi wystaje śmieszna kostka jak z Flinstonów. Grę napędza Cry Engine 2, a momentami wygląda jak na podciągniętym silniku Quake’a 3 – niektóre tekstury są rozjechane jak bóbr na autostradzie, a modele też nie powalają szczegółowością. Niektóre mapy są bardzo puste, a ich projekty nie powalają.
Do tego Merchants Of Brooklyn jest piekielnie zabugowana – w każdym pomieszczeniu jest tyle błędów ile zawierają niektóre gry w całości. A to brakuje tekstur, a to przeciwnicy walczą z powietrzem, a to ktoś się zapada pod ziemię, a to ktoś wchodzi w ścianę, a to taboret postanowił podskoczyć i zabija postać, a to klawisze się zacinają i nic się nie da zrobić. Wyliczać można długo. Do tego optymalizacja jest parszywie skopana, komputer na którym działał Crysis w pełnych ustawieniach nie jest w stanie pociągnąć Merchantsów na takich samych ustawieniach, pomimo, że grafika jest o wiele gorsza, a mapy kilkuktornie mniejsze. Szkoda kasy i nerwów.
Merchants Of Brooklyn – recenzja – Podsumowanie:
+ Wrogowie w kawałkach – to nowość
+ Sprytny patent z granatami
- Bugi, błędy i niedoróbki
- Grafika – serio to CryEngine2?
OCENA: 4/10
Recenzja Merchants Of Brooklyn pochodzi z magazynu PLAY PC 5/2009. Autor: Krzysiek Ogrodnik


