Overclocked: Historia Przemocy – recenzja

June 26, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: O, PC, Przygodowe

overclocked-historia-przemocy-screenshot-12.jpgStany paranoidalne, nocne koszmary, grupowa amnezja, poszarpane ciała, poczucie winy i dziewczyny plujące sobie w twarz. Sporo atrakcji jak na jedną przygodówkę. Recenzja Overclocked: Historia Przemocy!

Zaczyna się intrygująco: blondynka biegnie w samej bieliźnie po tonącej w strugach deszczu ulicy. Potem też jest ciekawie. Okazuje się, że dziewczyna zwariowała, straciła kontakt z rzeczywistością i zamknęła się w sobie. Tak jak i czwórka innych osób, które mniej więcej w tym samym czasie trafiają do nowojorskiego szpitala psychiatrycznego. Miejscowi lekarze i policja wzywają z Waszyngtonu specjalistę od stresu posttraumatycznego. Wszyscy podejrzewają najgorsze: w sprawę może być zamieszana sekta, narkotyki albo gry komputerowe (serio).

CZAS PRZESZŁY
Overclocked: Historia Przemocy to klasyczna przygodówka, wyróżniająca się totalnie pomieszaną chronologią. Głównym bohaterem jest gość z overclocked-historia-przemocy-screenshot-7.jpgproblemami, doktorek imieniem Dave. Jego historia wciąż pędzi do przodu, ale piątka pacjentów w stanie hipnozy przypomina sobie przeszłość. Do każdej osoby należy wielokrotnie wracać i rekonstruować w różnej kolejności fragmenty zdarzeń, odkrywając jednocześnie elementy tej trochę chorej układanki i poznając sprawę z różnych perspektyw. Zdarza się, że trzeba zapisać na kartce wiadomość, którą dwadzieścia minut wcześniej można było odczytać jako inna osoba.

Podróże po wspomnieniach wypadają nadspodziewanie dobrze, tym bardziej że historia jest naprawdę mocna. Prawdziwe wyzwanie stanowi znalezienie sposobu na wprowadzenie pacjentów w trans. Trzeba przeczytać dokładnie ich akta, zebrać fakty, pogadać z policjantem i drugim psychiatrą, a potem działać: jednemu zamkniętemu w sobie coś powiedzieć, innemu przynieść, czy wywołać w pokoju odpowiednie warunki (na przykład zgasić światło albo puścić ulubioną stację radiową). Sporo niezłego kombinowania, a potem robi się tylko lepiej, bo zaczyna się żonglowanie nagraniami z dyktafonu i odtwarzanie jednym wypowiedzi innych. Niektórzy ciężko to znoszą.

overclocked-historia-przemocy-screenshot-9.jpgZagadki nie rozczarowują. W stanie hipnozy trzeba wcielić się w konkretną osobę i przeżyć jej wspomnienia, na ogół dość nieprzyjemne. Wtedy przychodzi czas na bardziej typowe zadania: wydostanie się z niebezpiecznej sytuacji z konkretnym zestawem przedmiotów, ogarnianie działania dziwnych mechanizmów i robienie koktajli Mołotowa z butelki po wódzie i flagi amerykańskiej. Zwykła przygodówkowa jazda, tyle że z niepokojącymi melodiami wygrywanymi na pianinie i krzykami maltretowanych dziewcząt w tle.

SZCZERA PRAWDA
Szkoda tylko, że Overclocked: Historia Przemocy jest taka brzydka. Ponure miejsca wyglądają tak sobie, a postacie ruszają się jak częściowo sparaliżowane. Drażni też wyraz twarzy głównego bohatera. Gdy nawalony, niezbyt subtelny koleżka nazywa go w barze leszczem i frajerem, nie jest nawet jakoś szczególnie daleko od prawdy. Ale najważniejsze, że atmosfera i scenar dają radę, a fani gatunku z fazą na thrillery psychologiczne i niespełnieni psychiatrzy na bank się zajarają.

Overclocked: Historia Przemocy – podsumowanie:
+ mroczna, pokręcona fabuła
+ grzebanie ludziom w głowach
- przyoszczędzono na grafikach
- trochę za łatwa

OCENA: 7/10

Recenzja gry Overclocked: Historia Przemocy pochodzi z magazynu PLAY PC 6/2008. Autor: Bartek Kossakowski

overclocked-historia-przemocy-screenshot-5.jpg

Picture 1 of 12

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Advertisement

Wypowiedz się na temat gry!

Napisz, co sądzisz o tej grze lub o naszej recenzji.
Aha, jeśli chcesz mieć avatar, zdobądź go na tej stronie!