Sacred 2: Fallen Angel – recenzja

June 18, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: Gry akcji, PC, PS3, RPG, S, X360

Pokłony w stronę Ascaronu za tak piękny i bogaty baśniowy świat. I kilka mocniejszych kopniaków oraz wyrazów za zepsucie zabawy zbyt sacred-2-fallen-angel-screenshot-10.jpglicznymi i denerwującymi bugami. Recenzja Sacred 2: Fallen Angel !

Po dłu­giej siecz­ce w pierw­szej czę­ści co­fa­my się 2000 lat, ­by zro­bić ją jesz­cze raz. Krót­ko po stwo­rze­niu An­ka­rii ten wie­lo­ra­so­wy świat cie­szył się har­mo­nią dzię­ki bo­skiej ener­gii T, ­pó­ki pil­nu­ją­ce go se­ra­fie nie prze­ka­za­ły kon­tro­li el­fom. Wy­bu­chła za­dy­ma i nie­któ­re ra­sy ob­ra­zi­ły się, od­gra­dza­jąc od in­nych. Bar­dziej za­wzię­ci po­zo­sta­li w ser­cu kon­ty­nen­tu, da­lej walcząc, a zwie­rza­ki rozpa­no­szy­ły się po po­la­nach, mu­tu­jąc od ener­gii T. Pa­ku­je­my się w tę uro­czą sy­tu­ację ja­ko je­den z sze­ściu bo­ha­te­rów po stro­nie tych do­brych al­bo złych.

Fa­bu­ła tro­chę za­sy­sa, ale za­ba­wa w ta­kich grach to przede wszyst­kim tę­ga roz­wał­ka, a nie za­ska­ku­ją­ce zwro­ty ak­cji. Za­nim jed­nak ta za­ba­wa się za­cznie, trze­ba na­ścią­gać ła­tek i długo mo­co­wać się z ich od­pa­le­niem. To męczące. Ale warto.

BO­GAC­TWO PO­BO­CZA
Go­ście z Asca­ro­nu po­ka­za­li, że nie­miec­ką spe­cjal­no­ścią jest two­rze­nie ba­śnio­wych świa­tów do er­pe­gów. W An­ka­rii moż­na się za­ko­chać od pierw­sze­go wej­rze­nia. Serafia za­czy­na przy­go­dę od wyj­ścia z ka­pli­cy na mo­nu­men­tal­nym mo­ście, in­kwi­zy­tor wy­bie­ga z knaj­py w po­go­ni za el­fem tru­ci­cie­lem, a świą­tyn­ny straż­nik wy­cho­dzi spod gru­zów, ata­ku­jąc sza­bru­ją­cych świę­te ru­iny dłu­go­uchych. Tra­fia­my na pięk­ne po­la­ny peł­ne tra­wy i agre­syw­nych ban­dy­tów.

sacred-2-fallen-angel-screenshot-2.jpgSzyb­ko się oka­zu­je, że jest ma­sa cie­kaw­szych rze­czy do ro­bo­ty niż głów­ne za­da­nie. Co chwi­la ja­kieś obo­zo­wi­sko, osa­da, mia­sto, jaski­nia, la­bo­ra­to­rium czy ka­łu­ża ener­gii T z mu­tan­ta­mi. Ła­two dać się po­rwać przy­go­dzie i za­czy­na­jąc od za­bi­ja­nia prze­chod­niów na po­bo­czach, od­da­lić się za ko­lej­ny­mi punk­ta­mi do­świad­cze­nia w da­le­kie miej­sce. A tam zna­leźć ko­lej­ne po­wo­dy do od­sta­wie­nia fa­bu­lar­nych za­dań na póź­niej.

Zle­ce­nio­daw­cy są i w ma­łej osa­dzie i w dziw­nym miej­scu na skra­ju ma­py. Przy ko­lej­nych za­da­niach nie czu­je­my mo­no­to­nii – zajmu­je­my się ra­to­wa­niem ulu­bio­ne­go mi­sia ma­łej dziew­czyn­ki, zbie­ra­niem skór dzi­ków czy od­szu­ka­niem uko­cha­ne­go, któ­ry dogory­wa ja­ko zom­bi.

Naj­więk­szy ko­zak to qu­est wo­ka­li­sty ze­spo­łu Blind Gu­ar­dian, twór­ców mu­zy­ki do in­tra – nie­umar­li roz­kra­dli im in­stru­men­ty! Eksplo­ru­jąc ja­ski­nie, od­bie­ra­my fa­na­ty­kom cięż­kie­go brzmie­nia gi­tar­ki, a ostat­ni boss sam od­da­je łup, gdy do­wia­du­je się, ko­mu go ukradł. Na ko­niec zo­sta­je­my zaprosze­ni na kon­cert, po któ­rym do­sta­je­my w pre­zen­cie in­stru­men­ty mu­zy­ków. Okła­da­nie wro­gów pło­ną­cą gi­ta­rą elek­trycz­ną jest przy­jem­ne na­wet za set­nym ra­zem.

PO SŁA­WĘ I ŁU­PY
Więk­szość punk­tów do­świad­cze­nia nie pły­nie z qu­estów, lecz te­go, co dzie­je się ­mię­dzy ni­mi: każ­dy krok to cięż­kie star­cia z ca­ły­mi wa­ta­ha­mi po­two­rów. Moż­na ku­pić ko­nia i omi­nąć pro­ble­my, ale to tyl­ko opóź­ni awans na no­wy po­ziom. A jest ich (bie­rze­my głę­bo­ki od­dech) nie­ma­ło, bo (sia­da­my i opie­ra­my się wy­god­nie) na­praw­dę wię­cej niż zwy­kle (na­pię­cie się­ga ze­ni­tu), czy­li… 215 (ufff).

sacred-2-fallen-angel-screenshot-7.jpgDo wal­ki za­chę­ca wy­jąt­ko­wo ob­fi­ty łup. Nie trze­ba ła­zić go­dzi­na­mi w po­szu­ki­wa­niu faj­ne­go to­por­ka czy ma­gicz­nej zbroi. Je­den rajd przez po­la­nę i już jest z cze­go wy­bie­rać. A po kil­ku trze­ba cof­nąć się do sprze­daw­cy, by opróż­nić ple­cak, ku­pić no­we ru­ny czy prze­kuć miecz.

Po­za ka­są star­cia przy­no­szą ulep­sze­nia wy­bie­ra­ne po le­ve­lo­wa­niu. Są stan­dar­do­we ce­chy jak wi­tal­ność czy zręcz­ność, pa­nel z trzema aspek­ta­mi po pięć ak­tyw­nych i pa­syw­nych sztuk walk oraz ca­ła ga­ma umie­jęt­no­ści. Te ostat­nie kon­cen­tru­ją się wo­kół ata­ków spe­cjal­nych, pe­ry­fe­riów jak jeź­dziec­two oraz po­pra­wia­nia pod­sta­wo­wych wskaź­ni­ków.

Wal­ka w Sacred 2: Fallen Angel wcią­ga jak je­dze­nie pi­sta­cji. Po wy­bo­rze spe­cjal­no­ści (mie­cze, włócz­nie, to­po­ry i obu­chy, łu­ki czy broń ener­ge­tycz­na) na­su­wa­my w mysz­kę, za­da­jąc cio­sy zwy­czaj­ne i spe­cjal­ne. Jak po­przed­nio spe­cja­le nie wy­ma­ga­ją ma­ny ani wy­trzy­ma­ło­ści, tyl­ko cza­su na re­ge­ne­ra­cję. Wiel­ka szko­da więc, że tak sła­be są moż­li­wo­ści ich roz­wo­ju. Po­za mak­so­wa­niem war­to­ści efek­tów są tyl­ko trzy ulep­sze­nia, na przy­kład więk­szy za­sięg sko­ku z cio­sem czy dwa fi­re­bal­le na­raz. Po pew­nym cza­sie da się ku­pić wierz­chow­ca, któ­ry nie tyl­ko przy­spie­sza po­dró­że i do­da­je sty­lu, ale tak­że w prze­ci­wień­stwie do zwy­kłe­go ko­nia po­zwa­la wa­lić ze swe­go grzbie­tu spe­cjal­ny­mi ata­ka­mi i o jed­ną trze­cią przy­spie­sza re­ge­ne­ra­cję cio­sów z wy­bra­ne­go aspek­tu sztuk wal­ki.

De­ner­wu­je tyl­ko ma­sa nie­zro­zu­mia­łych sta­ty­styk, któ­re wpły­wa­ją na wal­kę w nie­wi­docz­ny spo­sób. W Dia­blo II od za­mro­że­nia po­stać sta­je się nie­bie­ska i ma wolniejsze ru­chy. Bo o to cho­dzi, praw­da? Tu w ogó­le te­go nie czuć, nie wia­do­mo, kto za­da­je ob­ra­że­nia od tru­ci­zny czy ognia, a wku­ty w miecz sil­ny lo­do­wy krysz­tał nie pod­no­si wy­raź­nie ob­ra­żeń.

ZA­KŁÓ­CE­NIA MO­CY
sacred-2-fallen-angel-screenshot-5.jpgGrę Sacred 2: Fallen Angel tra­pią też po­waż­ne bu­gi jak gu­bią­ce się qu­esty i za czę­ste wy­syp­ki do sys­te­mu, la­gi pod­czas oglą­da­nia ma­py świa­ta, fi­re­bal­le le­cą­ce do tyłu, zni­ka­ją­ce mo­sty… Za­łam­ka. I to mi­mo że pre­mie­rę prze­ło­żo­no o mie­siąc i wy­da­no już dwa pat­che. Szko­da też, że stwo­rzo­na do er­pe­go­wych kli­ma­tów, fol­ko­wo­-meta­lo­wa mu­zy­ka Blind Gu­ar­dia­na pra­wie w ogó­le nie zo­sta­ła wy­ko­rzy­sta­na.

Ale mimo tych denerwujących wpadek war­to po­cze­kać ten mie­siąc na łat­ki i za­grać w Sa­cre­da 2. Ja kon­ty­nu­uję rush, ko­sząc po­la­ny i mie­sza­jąc się mię­dzy wal­ki or­ków z trol­la­mi.

Sacred 2: Fallen Angel – podsumowanie:
+ niesamowity świat
+ masa questów, masa lootu
- wysypywanie się do systemu
- niejasności w systemie walki

OCENA: 8/10

Recenzja Sacred 2: Fallen Angel pochodzi z magazynu PLAY PC 12/2008. Autor: Barnaba Siegel

sacred-2-fallen-angel-screenshot-4.jpg

Picture 1 of 12

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Advertisement

Wypowiedz się na temat gry!

Napisz, co sądzisz o tej grze lub o naszej recenzji.
Aha, jeśli chcesz mieć avatar, zdobądź go na tej stronie!