Saints Row 2 – recenzja

June 8, 2009 Autor: ltyszko  
Kategoria: Gry akcji, PC, PS3, S, X360

Bezwzględni rzeźnicy ze Stilwater na nowo definiują pojęcie zła w grach. Ten symulator gangstera jest tak zepsuty jak to tylko możliwe. Recenzja Saints Row 2!

saints-row-2-screenshot-2.jpgGracz zostaje wrzucony w przegigantyczny plac zabaw dla totalnych łobuzów. I zaczyna się. Już po dwudziestu minutach gry w nabijającej szacun i hajs misji robię… jak największą demolkę. No, tak po prostu. Latam z rakietnicą po mieście pełnym ludzi i strzelam, wybierając takie obiekty, które najgłośniej i najbardziej efektownie wybuchają.

Ciała fruwają nad rozpadającymi się budynki, tuż obok ciężarek jadących wężykiem i w końcu uderzających w blok, by stanąć w płomieniach. Za każdą ofiarę dostaję gotówę, za każdą większą zadymę też. Totalnie chora jazda, absolutny chaos. Saints Row 2 to zabawa, która ucieszy każdego, kto myślał, że robił już w grach wszystko. Okazuje się, że jeszcze kilka mocnych rzeczy zostało.

Brutalność miesza się tutaj z obleśnymi akcjami. Legendarna już misja z jazdą szambiarką na początku szokuje, potem wciąga. No bo jak może się nie podobać polewanie nieczystościami ludzi i rezydencji, gdy w tle przygrywa relaksująca muzyczka? A widok próbującej odeprzeć atak policji, która po jednym strumieniu ucieka? Niezapomniany. Komentarze jadącego ze mną koleżki, który na widok moich wyczynów mówi, że chce, by jego dziecko było takie ja gdy dorośnie, też są niezłe. A gdy po ukończeniu wszystkich misji z tej serii celność postaci się zwiększa to mam pewność, że na to zasłużyłem. Ta gra jest tak cudownie chamska, że potrafi tym zaimponować.

saints-row-2-screenshot-6.jpgMAM MISJĘ
A po co właściwie robi się te wszystkie głupie rzeczy? Dla szacunu. Żeby podejmować kolejne misje głównego wątku, trzeba sobie nabijać jego wskaźnik właśnie takimi zadaniami. Nie wszystkie są tak pojechane, ale i tak cieszą różnorodnością. Zapisuje się do klubu walki, by brać udział w krótkich pojedynkach. Taki intensywnych, że niemal czuć pot przeciwników, gdy skręcam im kark.

W parodii serialu Gliny trzeba pomykać furą i ganiać za ekshibicjonistami i złodziejami torebek, a potem okładać ich pałką… Przy tym cały czas pędzi za mną kamerzysta poszukujący ciekawych ujęć. Jest też zabawa w hitmana: dostaję niekrótką listę kolesi, których trzeba ustrzelić. Niektóre zlecenia wymagają poświęceń: jeden z typów bywa w salonach tatuażu, więc trzeba sobie zrobić dziarę, by go w ogóle spotkać. Każde zadanie jest wieloetapowe i każde niezłe. Poza nudnawymi wyścigami.

Gdy wracam do głównego wątku, Saints Row 2 zmienia się strzelankę z otwartym światem i pościgami. I całkiem fajną, a na dodatek zabawną historią. Gram bohaterem pierwszej części, mimo że wygląd ustalam od nowa. Mogę zmienić wszystko włącznie z płcią, a potem moi kumple, gdy mnie widzą, mówią, że chyba zrobiłem coś z włosami. Opowieść o lojalności daje radę, co dialog to kilka mocniejszych gagów. Zaczyna się od ucieczki z więzienia, po której czeka odbicie dawnego znajomego, a potem czekają kolejne perypetie towarzysząca rozszerzaniu wpływów na mieście.

saints-row-2-screenshot-3.jpgGangsterskie akcje są bardzo przerysowane, ale fajnie wplecione w rozgrywkę. Jeden koleżka opowiada dzielnie dokładny, długi, skomplikowany plan najazdu na kasyno (wiecie, z makietą i ludzikami), a jego szef stwierdza, że i tak trzeba po prostu zrobić zadymę. No to robią. Dość ostrą, bo mój ziom montuje kolejne małe ładunki wybuchowe, ja go osłaniam, a strażnicy nacierają ze wszystkich stron. Innym razem zawożę łupy do meliny. Ochraniam pasera, jadąc drogą furą i nasuwając z granatnika.

Choć i tak najgoręcej jest w jednej z misji w więzieniu, gdzie po pożarze lata cała masa płonących gości. Udało się wrzucić wyścig pojazdami do wożenia toreb na kije golfowe czy śmiganie z licznikiem Geigera po elektrowni atomowej w poszukiwaniu radioaktywnych odpadów… O tak, jest co robić.

SPRZĄTANIE ŚWIATA
Strzelaniny są takie sobie, czasem chaotyczne i nudnawe, choć wymiany ognia nie są esencją rozgrywki. Ale w grze o twardzielach nie mogło zabraknąć sycących wystrzałów, głośnych huków i przeładowywania shotguna. Brak przyklejania do osłon trochę przeszkadza, choć niezły patent z żywą tarczą ożywia wojny na mieście. Chwytam gościa za szyję i pędzę do przodu na atakujących, nie zdejmując palca ze spustu nawet na sekundę, a ofiara zbiera wszystkie kulki.

saints-row-2-screenshot-10.jpgW Saints Row 2 jest też dużo starć w aucie i na motorach. Czasem wynikają z misji, czasem po prostu jadąc widzę członków gangu, który za nami nie przepada, i wywiązuje się ostra jatka na środku skrzyżowania. Czasem nie trzeba wcale strzelać – wystarczy pomachać bronią, by wyciągnąć hajs od przechodniów. Mieszkańców można też chwycić i rzucić, by zobaczyć potem komunikat na jaką odległość poleciał. Niektóre obiekty da się zniszczyć wyłącznie rzucając w nie ludźmi!

Saints Row urzeka złożonością. Ustalam styl gangu: mogę mieć groźnych alfonsów, dresiarzy, fanów lat 80. Wraz z rozwojem fabuły zdobywam nowe przyczółki w Stilwater, mogę też odpicować sobie apartamenty. Dające się przechowywać w licznych garażach furki czekają tylko na nowe bajery. Zresztą już sam kreator postaci jest przekozacki: można ustalić wszystko, łącznie z tym, żeby moja bohaterka chodziła jak alfons. I tak, da się zrobić całkiem niezłą łanię dowolnej rasy, a potem rozebrać ją do bielizny i tak pobiegać po mieście. No co? Nie wierzę, że nigdy nie próbowaliście.

SZOKUJĄCO BRZYDKA
Największy problem? Saints Row 2 wygląda źle. Czasami słabo, czasami mocno tak sobie, a często marniutko. Całe szczęście, że próba stworzenia dużego, żyjącego miasta prawie się udała. Przechodnie robią foty aparatami w komórach, a dużo fajowych miejscówek sprawia, że nie można się poczuć jak na wypełnionej tekturowymi pudełkami makiecie. No i klimat jest świetny: trochę tu upiornie, a trochę jak w cyrku… Ale do fajności Liberty City daleko.

saints-row-2-screenshot-9.jpgKolejne grzechy: animacja zasysa, otoczeniu brak szczegółów, postaci ruszają się sztywno… Do tego gra nie jest, przynajmniej jeśli chodzi o wygląd, aż tak karykaturalna, żeby można jej te uproszczenia wybaczyć. Akurat w kwestii wyglądu Saints Row 2 stara się dążyć do realizmu i to wychodzi średnio. Ja przymknąłem oko, bo miałem ochotę na chwilę beztroski. Ale uwaga, wrażliwi, ta gra jest naprawdę ZŁA. W Stilwater powietrze jest gęste od odoru zgnilizny, który wdziera się do płuc bez ostrzeżenia i nie przedstawiając się. Wielu się udusi.

Saints Row 2 – recenzja – Podsumowanie:
+ chory, beztroski klimat
+ różnorodne zadania
- oprawa jak sprzed kilku lat
- za długa, potrafi znudzić

OCENA: 8/10

Recenzja Saints Row 2 pochodzi z magazynu PLAY PC 3/2009. Autor: Bartek Kossakowski

saints-row-2-screenshot-11.jpg

Picture 1 of 11

Przeczytaj także recenzje podobnych gier:

  • Advertisement

Komentarze recenzji

1 Komentarz to “Saints Row 2 – recenzja”
  1. LisaBoone says:

    Different people in every country take the business loans from different creditors, just because this is simple.

Wypowiedz się na temat gry!

Napisz, co sądzisz o tej grze lub o naszej recenzji.
Aha, jeśli chcesz mieć avatar, zdobądź go na tej stronie!