A Vampyre Story – recenzja

May 14, 2009 by ltyszko  
Filed under A, PC, Przygodowe

W LucasArts pracowali nad The Curse of Monkey Island oraz spielbergowym The Dig. Na własnych śmieciach mieli problemy z wydawcą, ale w końcu ich wampirzą grę przygarnęła Europa. I bardzo dobrze!

Ach, te ręcznie rysowane przygodówki, skalowanie teł to dla nich taki diabelny problem. Ta odpala się w 1024×768 i nie ma zmiłuj, trybu w okienku też nie ma. W dodatku przy starcie bez pytania uciekła mi na drugi ekran i nie chciała wrócić. I tak chciałem ją zobaczyć, bo to koronkowa robota Billa Tillera i dwóch innych grafików kiedyś rysujących przygodówkowe hity LucasArts. Na ekranie jest więc bogato, kolorowo, ze sprytnie poupychanymi detalami na wielu planach i psychodelicznie wykrzywioną kreską. Postacie przeważnie trójwymiarowe, ale nie odstające od podkładów. Czasem nawet podświetlone dynamicznym źródełkiem.

NADGRYZIONA
W dziewiętnastowiecznej Draxsylvanii stoi zamek należący do nadrabiającego pionową fryzurą wampira kurdupla. Gość ma trumnę na zamek szyfrowy, zamiłowanie do rysowania świecowymi kredkami i więzi początkującą śpiewaczkę operową, bo przypomina mu mamusię.

Szczęśliwie już na wstępie daje się zaskoczyć łowcom wampirów i młoda Mona De Lafitte może zacząć kombinować, jak wydostać się z twierdzy. Jako już ugryziona wampirzyca dziewczyna zamienia się czasem w uroczą nietoperkę o wielkich oczach, ale natychmiastowy odlot z zamku nie wchodzi w grę. Ktoś musi przecież rozwiązać te wszystkie zagadki.

Chodzę więc po komnatach, mostkach, piwnicach i klikam na przedmioty, włączając srogi krzyż z czterema kontekstowymi czynnościami. Zebrane rzeczy trafiają do podręcznej, a jakże, trumienki. Pojawiają się tam też sugestie: ten miecz się kiedyś przyda, ale nie będę go taszczyć, tylko zapamiętam, gdzie wisi. Dobry pomysł, nawet jeśli nie wnosi nic do sposobu rozwiązywania problemów.

Drugi miły dodatek w Vampyre Story to obcinanie klawiszem Spacji absolutnie wszystkiego: dialogów, animacji marszu postaci, przechodzenia między ekranami, wykonywanych czynności. Oglądam zachowania Mony w nowym miejscu, ale kiedy wpadam tam trzeci raz, żeby coś załatwić, skracam temat do minimum. Na dodatek otwierają się tajne przejścia między bardziej oddalonymi miejscówkami, żeby nie biegać w tę i z powrotem przez wszystkie ekrany. Pomyśleli nawet o tym.

Dziewczyna trochę męczy piskliwym głosikiem i stylem słodkiej idiotki. Wokalnie nadrabia to siedzący jej na ramieniu nietoperz Froderick pełniący rolę ironicznego dogadywacza, tak jak Max z serii Sam & Max. Mówi zresztą głosem tego samego Jeremy’ego Koernera, na co twórcy zdecydowali się nieprzypadkowo. Także herszt gnieżdżących się w zamku szczurów przypomina gryzonia z S&M, mówiąc z mocnym włoskim akcentem i gangsterskimi naleciałościami.

Humorek leje się z obiektów otoczenia i dialogów. Pewien gargulec w okularach wygląda trochę jak Ozzy Osborne i ma podobnie przeżarty używkami mózg. Jest też – klasyka! – biblioteczka z zabawnymi książkami. Wśród nich “Jak przyrządzić kurczaka i wkurzyć gildię” autorstwa niejakiego Leeroya Jenkinsa (kto gra w World Of Warcraft, będzie wiedzieć).

PRZEMYŚLANA
W Vampyre Story śmieszne bywają też łamigłówki, a najważniejsze, że wymagają więcej myślenia niż wspomniany Sam & Max. Sugestie nienachalnie zaszyto w opisach obiektów i komentarzach Frodericka. Zardzewiały zawias przydałoby się rozruszać jakimś smarowidłem, a opis posiadanych orzeszków podsuwa, że są bogate w olej.

Tymczasem w sali tortur jest krzesło z maszynką do zgniatania orzeszków męskim ofiarom. I sprawy się toczą. Trzeba tylko zwracać uwagę na te drobnostki w tekstach. Tworząc tajemniczą miksturę między innymi z kolorowych napojów gazowanych, przegapiłem fakt, że jeden z nich jest dietetyczny i muszę go najpierw dosłodzić.

A Vampyre Story kończy się niedługo po tym, jak Mona opuszcza zamek – a miało być dłużej. Twórcy przestrzelili z projektowaniem atrakcji i kiedy przyszło do przycinania, mieli materiał na dwie gry. Kontynuacja jest więc prawie pewna, a jeśli rynek chwyci, możliwe są następne części.

Na koniec rzućcie okiem na gameplay z gry A Vampyre Story:

Recenzja A Vampire Story – Podsumowanie:
+ mistrz wykręconej kreski powraca
+ klasycznie wyważone zagadki
- cienki głosik bohaterki
- gdzie jest skalowanie grafy?

OCENA: 8/10

Recenzja A Vampire Story pochodzi z magazynu PLAY PC 1/2009. Autor: Rafał Belke

a-vampyre-story-screenshot-1.jpg

Picture 1 of 5

Przeczytaj także recenzje podobnych gier: