The Incredible Hulk – recenzja
Jest zły. Jest wielki. Jest brzydki. I jest słaby. Komiksowy Hulk to kozak, filmowy też, ale growy dostaje konkretne baty od pierwszej lepszej budżetówki. Oto recenzja The Incredible Hulk!
Bruce Banner to mistrz świata dla wielu pakerów pragnących wspiąć się na szczyt napakowanej sylwetki na skróty, bo wynalazł przepotężny koks, który w kilka chwil robi z wychudzonego naukowca rozjuszonego masakratora, zagryzającego czołgi przed spotkaniem z flotą lotniskowców. Bezproblemowo zwycięskim spotkaniem z flotą lotniskowców.
NIE TEN ADRES
Hulk to fajny gość, ale co z tego, skoro The Incredible Hulk wygląda jak z PSP. Pudełkowe modele, słabe efekty, niska rozdzielczość. Poruszam się po mieście wielkości pojedynczej, wystruganej
totalnie na jedno kopyto, wyspy z GTA. Ponieważ nie ma pojazdów, mapa wydaje się spora. Śmigam gigantycznymi susami, bo na piechotę jest za wolno, nawet po odblokowaniu sprintu (tak, na początku gry Hulk nie umie biegać!).
Nie jest różowo, bo zielony skręca wolno jak łódź podwodna. Skoki w sumie też są marne, bo podczas lotu mam bardzo małą kontrolę nad postacią, więc często zdarza się, że przegapiam miejsce, do którego chciałem dojść. I trzeba wracać.
Miasto w The Incredible Hulk jest otwarte, ale oprócz głównych misji nie ma w nim za wiele do roboty. Są jakieś dodatkowe misje, ale to totalne nudziarstwo, no bo co jest fajnego w skakaniu Hulkiem przez obręcze jak małpa w zoo, albo rozwalaniu taksówek na czas. Za zbytnie szaleństwo zaczyna mnie gonić wydział policji do spraw napromieniowanych rozjuszonych naukowców, ale naprawdę trzeba się mocno starać, aby byli oni poważnym zagrożeniem.
INDYWIDUALNY TOK NAUCZANIA
System rozwoju Hulka bardzo przypomina ten z multi Call of Duty 4. Nie, naprawdę. Po spełnieniu określonych wymagań dostaje się kolejne umiejętności. Wymogiem jest na przykład obicie masek określonej ilości danego typu wroga, sumowana ilość przebytych kilometrów albo liczba metrów, które postać spadała. Przez całą grę. Twórcy blokują nam dostęp do najlepszych mocy tym, że wymagają przejścia określonych misji albo ubicia jakiegoś bossa, który pojawia się tylko raz w grze.
A teraz najlepsze: żeby się uleczyć muszę odpalić czteroprzyciskowe combo, które nie zawsze siada! Ludzie z Edge of Reality to jasnowidze, bo długa sekwencja klawiszy to dokładnie to, czego mi potrzeba, gdy wrogowie walą zewsząd, jakiś mutant rzuca we mnie taksówkami, w powietrzu latają dropshipy i dodatkowo znajduje się w skażonej strefie wysysającej punkty życia.
Nowy Hulk ma ładną grafikę (jak na standardy sprzed dziesięciu lat), standardową mechanikę gry (jak na konsolki przenośne) i trzyma normalny poziom jakości (większości gier opartych na licencjach filmowych). Słaby słabiak.
The Incredible Hulk – podsumowanie:
+ Fajnie jest uwolnić bestię
- Oprawa jak z PSP
- Toporna jak Hulk
- Głupawe rozwiązania
OCENA: 3/10
Recenzja gry The Incredible Hulk pochodzi z magazynu PLAY PC 8/2008. Autor: Krzysiek Ogrodnik


